Od chaosu do prostoty – wyłanianie się filarów.
Kilka lat temu zacząłem interesować się oszczędzaniem pieniędzy, które z czasem przerodziło się w inwestowanie. Niestety miałem wrażenie, że im więcej czytam, tym mniej wiem. Z każdej strony bombardowały mnie porady, prognozy i „pewne strategie”. Jest tego mnóstwo, sami to dobrze wiecie. Oglądałem dużo poradników, czytałem dużo książek i wciąż niewiele z tego było. Jedni mówili, że czas na złoto, inni – że tylko nieruchomości, a jeszcze inni – że najlepsze są akcje amerykańskie. Szał ciał.
Na szczęście wśród tych książek znalazły się takie, które odmieniły moje spojrzenie na finanse osobiste. Jedną z tych publikacji był „Finansowy Ninja” Michała Szafrańskiego. Genialna książka, która powinna stać na półce u każdego, kto chce mieć jakiekolwiek szersze pojęcie o pieniądzach i ich przepływach we współczesnym świecie, a w szczególności w Polsce. Michał napisał też inną ważną dla mnie książkę „Zaufanie, to waluta przyszłości”, która ugruntowała we mnie w przekonaniu, że to co robi ten człowiek ma naprawdę solidne podstawy. Zaufałem mu, a że zaufanie to waluta przyszłości, to w momencie gdy wraz z Jackiem Lempartem, Arturem Wiśniewskim i Maciejem Aniserowiczem stworzyli cykl Atlas Pasywnego Inwestora wiedziałem, że będzie to konkret, który odmieni moją wiedzę o inwestowaniu i nada jej kierunek. Tak poznałem ETF-y i nie zawiodłem się.
Z czasem zrozumiałem, że to nie brak wiedzy mnie blokował, lecz jej nadmiar i dopiero jej uporządkowanie pozwoliło mi wykrystalizować podejście, które jest mi najbliższe. I tak właśnie z czasem narodziła się moja własna filozofia inwestowania – „Tylko jeden ETF”, która jest oparta na trzech prostych pytaniach: co? gdzie? i jak?

1. CO? — Pieniądz, czyli mój materiał do budowania przyszłości
Na co dzień zarabiamy (ja i moja żona) średniomiesięcznie około 10-11 tysięcy złotych .W tej kwocie zawiera się również 1600 zł z programu 800+ (dwoje dzieci), które podobnie jak inne źródła dochodu traktuję jako część mojego domowego budżetu.
Nie jest to fortuna, ale wystarczająco dużo, by żyć spokojnie i odkładać część pieniędzy z myślą o przyszłości. To efekt naszej pracy, czasu i decyzji, które podejmujemy każdego miesiąca. Jak widać, nieważne ile się zarabia – ważne, ile się wydaje.
I tu kilka słów o tym, na co wydajemy:
- Czynsz, media, opłaty stałe, bilety miesięczne.
- Przedszkole.
- Jedzenie, ubrania (w tym buty), chemia, kosmetyki.
- Kieszonkowe moje i żony (zawsze równe niezależnie od indywidualnych zarobków)
- Wakacje
- Okazyjnie lekarstwa i opieka medyczna
- Inwestycje (ETF, OIPE, Obligacje Skarbowe)
Na co nie wydajemy:
- Kredyt na mieszkanie – chcesz wiedzieć więcej? Zachęcam do obejrzenia/wysłuchania mojej rozmowy z Artur Wiśniewski w ramach kanału „Atlas ETF” pt. Od pożyczki gotówkowej do ETF – Radosław Latto
- Samochód – to się może zmienić, ale na tę chwilę auta brak.
- Bzdury – dziwne pomysły i inne zachcianki realizujemy w ramach pieniędzy z kieszonkowego.
Wiemy, na co wydajemy i na co nie, ponieważ korzystając z świetnego arkusza Excel „Budżet domowy” udostępnionego na blogu Michała Szafrańskiego nauczyliśmy się budżetować. Dzięki temu wiemy również, że jeśli pieniądze nie mają celu, to po prostu… znikają.

2. GDZIE? — Inwestujemy poprzez IKE
Kiedy już wiedzieliśmy, co chcemy inwestować (i ile tego mamy), przyszła pora na pytanie: gdzie?
Wybraliśmy Indywidualne Konto Emerytalne (IKE). Moja żona jako bardziej konserwatywna w ramach IKE ma Obligacje Skarbowe. Ja zaś z racji większej tolerancji na ryzyko inwestuję poprzez IKE DM Bossa (wspominam o nich z czystej rzetelności) , który daje mi ekspozycję na różne ETF-y.
Dlaczego IKE?
Nie dlatego, że brzmi poważnie, ale dlatego, że daje nam spokój i logiczne ramy do długoterminowego inwestowania.
Poza tym dzięki IKE możemy inwestować własne środki bez konieczności płacenia podatku Belki – pod warunkiem, że środki zostaną tam do momentu osiągnięcia wieku emerytalnego (czyli nie jutro). To ogromna przewaga w długim terminie.
IKE traktujemy jak naszą osobistą „szufladę” finansową, w której odkładamy to, co ma pracować przez lata. Nie ruszamy tych pieniędzy, nie traktujemy ich jak „oszczędności awaryjnych”. To inwestycyjny fundament naszego spokoju.

3. JAK? — Jeden ETF na rynki rozwinięte (IWDA)
I tu przechodzimy do sedna: jak inwestuję?*
Zgodnie z filozofią „Tylko jeden ETF”, czyli prosto i konsekwentnie. Zamiast rozpraszać się pomiędzy dziesiątkami funduszy i próbować zgadnąć, który kraj czy sektor będzie „tym najlepszym”, postawiłem na jedno, szerokie rozwiązanie: ETF o tickerze IWDA, odwzorowujący indeks MSCI World, obejmujący rynki rozwinięte.
Dlaczego ETF IWDA (iShares Core MSCI World UCITS ETF USD Acc), czyli rynki rozwinięte, a nie np. VWRA (Vanguard FTSE All-World UCITS ETF USD Acc) obejmujące także rynki wschodzące?
Wszystko dlatego, że po przeczytaniu wielu książek i ukończonym kursie Atlas Pasywnego Inwestora mimo wiedzy i szczerych chęci stanąłem w decyzyjnym rozkroku. Byłem przytłoczony mnogością opcji, a że nikt nie mógł wziąć za mnie odpowiedzialności za finalną decyzję, to przez długi czas (około pół roku) nie podejmowałem jej wcale. W końcu musiałem się na coś zdecydować.
Po głębszych rozmyślaniach doszedłem do wniosku, że siłą rynków rozwiniętych jest ich stabilność, wysoka płynność, zaawansowana infrastruktura i dojrzałe regulacje. To z kolei przekłada się na niższe ryzyko inwestycyjne w porównaniu z rynkami wschodzącymi, a właśnie przejrzystość, dojrzałość i wysokie standardy, to wartości, które są jednymi z tych, które cenię sobie najbardziej. Dlatego właśnie ten kierunek, choć mniej szeroki i zdywersyfikowany, bardziej odpowiada mojej osobie. Poza tym wierzę, że przyjdzie czas, gdy niektóre kraje wchodzące staną się tymi rozwiniętymi.
To mój wybór, bo IWDA daje mi udziały w ponad 1 500 największych firmach z całego świata – od Stanów Zjednoczonych, przez Europę, po Japonię i Australię. Nie muszę codziennie analizować notowań, nie szukam „okazji”, nie spekuluję. Po prostu inwestuję regularnie, miesiąc po miesiącu, trzymając się planu.
Dzięki temu wiem, że moje pieniądze uczestniczą w globalnym wzroście gospodarczym. W zyskach firm, które budują świat, w którym żyjemy.
*ze względu na oczywistości zawarte w drugim punkcie pomijam w tym filarze moją żonę
Prostota to nie naiwność
Wiele osób, gdy słyszy o idei inwestowania w „tylko jeden ETF”, reaguje zdziwieniem: „To wszystko? Tylko jeden? Tak. Tylko jeden. (choć zdecydowanie częściej „Ty serio grasz na giełdzie?”…)
Prostota nie oznacza braku strategii. Oznacza świadomy wybór i eliminację hałasu. A uwierzcie mi, dzieci generują go wystarczająco dużo, choć często to naprawdę słodkie dźwięki.
Nie potrzebuję dziesiątek funduszy, ryzykownych pomysłów ani niekończących się analiz. Wystarczy mi konsekwencja, cierpliwość i zrozumienie tego, w co inwestuję.
Inwestowanie w ETF IWDA (iShares Core MSCI World UCITS ETF USD Acc) przez IKE to dla mnie nie tylko sposób na pomnażanie pieniędzy. To filozofia spokoju i wolności finansowej, która pozwala mi skupić się na zaparzeniu dobrej herbaty żonie, a nie na giełdowych emocjach.
Znając już te trzy filary inwestowania w tylko jeden etf, wiecie, na jakich podstawach podjąłem TAKĄ, a nie inną decyzję. Uczulam jednak, że był to mój autorytarny wybór i pod żadnym pozorem nie należy go powielać, ale można obserwować jego długofalowe konsekwencje, którymi będę się dzielił w ramach tego bloga, do czego z wielkim entuzjazmem zachęcam.
„Prosto nie znaczy łatwo. Ale prostota ma tę przewagę, że działa.”

Disclaimer
Treści publikowane na blogu „Tylko jeden ETF” mają charakter edukacyjny i informacyjny.
Autor bloga, Radosław Latto, dzieli się własnymi przemyśleniami, doświadczeniami oraz sposobem, w jaki sam podchodzi do inwestowania, oszczędzania i budowania bezpieczeństwa finansowego swojej rodziny.
Nie świadczy usług doradztwa inwestycyjnego, finansowego ani podatkowego w rozumieniu przepisów prawa.
Wszystkie materiały publikowane na tej stronie nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych, ofert nabycia instrumentów finansowych ani zachęty do podejmowania konkretnych decyzji inwestycyjnych.
Podejmuj swoje decyzje inwestycyjne samodzielnie, w oparciu o własne cele, sytuację finansową, wiedzę i strategię inwestycyjną.
Nie kopiuj bezrefleksyjnie moich portfeli, inwestycji czy działań – każdy z nas ma inne możliwości, potrzeby i tolerancję ryzyka.
Inwestowanie na rynkach finansowych wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanego kapitału.
Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie informacji zawartych w publikacjach na stronie tylkojedenetf.pl.


