Środek lata to zazwyczaj czas, kiedy myśli krążą głównie wokół urlopowych wojaży i łapania oddechu od codziennych obowiązków. Słupki rtęci nie zachęcają do intensywnego wysiłku (dlatego biegam wieczorami), a Wrocław żyje w nieco wakacyjnym, acz pełnym remontów tempie. Po czerwcowym ładowaniu akumulatorów nad morzem, lipiec miał być dla mnie przyjemną kontynuacją tej sielankowej aury. I choć letnie słońce w naszym mieście faktycznie dopisuje, to dla mnie ten czas okazał się pasmem dość twardych lądowań.
W lipcu kończyłem 9 tygodniowy urlop rodzicielski, który wiązał się z powrotem do pracy. Niestety już po niespełna tygodniu niespodziewane dorwało mnie przeziębienie. Sprawiając, że pełen powrót do doradczej sprawności musiał ustąpić miejsca wagonowi chusteczek i aplikowaniu stosu medykamentów. Jednakże kilka dni intensywnej kuracji i wróciłem do żywych. Nie minęły jednak dwa tygodnie i już z początkiem sierpnia po zbyt dynamicznym podniesieniu gondoli od wózka dziecięcego złapała mnie rwa kulszowa. Tak jak szybko podniosłem gondolę do góry, tak szybko rwa zgięła mnie w dół i posłała na przymusowe zwolnienie lekarskie. Na szczęście pomimo tych fizycznych trudności kwestie oszczędzania i inwestowania przebiegały prawie bez żadnych opóźnień.

1. Krok 7 i 8/12 IKE 2026 – szczęśliwe cegiełki
W lipcu realizacja wpłat wymagała nieco więcej skupienia i rozbicia kwoty na dwa przelewy, aby bezpiecznie spiąć domowe wydatki. Wynikało to z faktu, że 9 tygodniowy urlop rodzicielski wiązał się ze zmniejszeniem mojego wynagrodzenia etatowego do poziomu 70%.

Muszę jednak przyznać, że poświęcenie 30% zarobków dla bezcennego czasu spędzonego z dziećmi jest niczym porównanie ziarenka piasku do całej pustyni. Niby jakieś tam znaczenie ma, ale w ogólnym rozrachunku jest pomijalne. Ponad 2 miesiące z robaczkami to doświadczenie bez precedensu, które zaowocowało pogłębieniem więzi z moimi pociechami oraz umożliwiło mi wspieranie mojej żony w tych pierwszych miesiącach po porodzie jakby nie patrzeć trzeciego już dziecka.
W sierpniu przelew poszedł prawie z automatu, pełna kwota (2355 zł) zasiliła rachunek jednym przelewem zrealizowanym 10.08.

Dziesiąty to oczywiście dzień wypłaty. Mając przed oczami pieniądze, które bilansują cały budżet, a zarazem wiedząc, że ich transfer nie zagrozi planowanym przyszłym wydatkom na chrzciny najmłodszego nie pozostało mi nic innego jak przelać 2355 zł (1/12 rocznego limitu) na Indywidualne Konto Emerytalne.
2. Zakupy – jednostki EUNL lądują w portfelu
Zgromadzony kapitał nie leżał długo odłogiem. Zarówno w lipcu, jak i w sierpniu odpalałem aplikację, by zrealizować standardowy, nudny (i dobrze!) scenariusz w myśl zasady „tylko jeden etf”. Wybór to niezmiennie iShares Core MSCI World UCITS ETF (EUNL), czyli ETF na ponad 1300 spółek z rynków rozwiniętych.
- Lipiec: 24.07 udało się kupić 4 jednostki po 540,09 PLN za sztukę, co łącznie kosztowało mnie 2 160,37 PLN.

- Sierpień: 10.08 dokupiłem kolejne 4 jednostki, tym razem po cenie 553,89 PLN (łączny koszt 2 215,60 PLN).

Zakupy w BOŚ wciąż są objęte promocją (<–niesponorowany link), więc w obu miesiącach prowizja wyniosła okrągłe 0 zł. Niestety pomimo moich szczerych chęci zawsze po zakupach zostaje trochę niezaparkowanej gotówki (w tym wypadku 400 zł), która mnie frapuje, bo leży odłogiem i nie pracuje. Niemniej z pewnością jeszcze przyjdzie czas, że znajdę sposób jak parkować ją, aby się nie kurzyła. Staram się aby mechanizm wpłat i zakupów działał coraz bardziej automatycznie, jednakże lubię mieć kontrolę więc zarówno wpłaty jak i zakupy robię ręcznie.
3. Stan portfela na dzień 10.08.2026
Po podwójnych, letnich zakupach stan zainwestowanych środków prezentuje się następująco:
- ETF: iShares Core MSCI World UCITS (PLN)
- Liczba akcji: 108
- Śr. cena kupna: 460,42 PLN
- Ostatnia cena rynkowa: 554,53 PLN
- Wartość rynkowa: 59 889,69 PLN

Rynki mają swoje zawirowania (np. jak pogrom lewarów w Korei Południowej), a ja i tak realizuję podjęte przeze mnie zobowiązanie kupowania Tylko Jednego ETFa. Aktualne 20,44% zysku na tej pozycji naprawdę bardzo ładnie wygląda. Co nie zmienia faktu, że obecna nerwowość i napięta sytuacja wokół Iranu, cen ropy oraz rentowności obligacji, sprawiają że tą częścią portfela z pewnością będzie jeszcze bujać. Zobaczymy co przyniesie przyszłość, a tego przecież nie wie nikt, a tym bardziej ja.
4. Podsumowanie: Krok 7 i 8/12 IKE 2026
Ostatnie tygodnie okazały się czasem powrotów i fizycznych testów. Powrót do pracy i wdrażanie się w doradztwo po tak długiej przerwie to jedno. Drugie to zdrowie. Najpierw solidne przeziębienie, a zaraz potem rwa kulszowa brutalnie wykluczyły mnie zarówno z pracy jak i z przyjemnego wieczornego truchtania. Maratonu w tym roku nie będzie. Zamiast tuptać kilometry i budować formę do przyszłych startów, muszę przymusowo pauzować, kurować się i szukać wygodnej pozycji do siedzenia (choć wychodzi mi to coraz lepiej).
Mimo tego fizycznego i zawodowego zardzewienia moje finansowe ruchy podbudowują mnie psychicznie. Najbardziej cieszy mnie fakt, że portfel przebił psychologiczną barierę 100 posiadanych jednostek EUNL. Pod koniec roku jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem powinienem dobić do 120 jednostek tego ETFa, ale to się jeszcze zobaczy, bo jego cena rośnie ustawicznie i widzę, że z czasem za tę samą kwotę kupuję go coraz mniej.
A jak tam u Was w środku lata? Udało się uniknąć wakacyjnych wirusów i utrzymać rytm inwestycyjny pomimo urlopowego rozprężenia? Dajcie znać w komentarzach!

Nota prawna: Treści na blogu tylkojedenetf.pl są prywatnymi opiniami autora i mają charakter wyłącznie edukacyjny. Nie stanowią one rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu przepisów prawa ani porady finansowej. Pamiętaj, że inwestowanie wiąże się z ryzykiem utraty kapitału, a historyczne wyniki nie gwarantują przyszłych zysków. Decyzje inwestycyjne podejmujesz na własną odpowiedzialność.


